|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
BLOGI O CHINACH
CZYTAM / OGLĄDAM
LUBIĘ
Jest nas już
Stąd podpisało się już
|
niedziela, 22 stycznia 2012
Happy New Year! Physignathus cocincinus
Dziś o północy rozpoczyna się Nowy Chiński Rok – Rok Smoka. Już na wstępie zaznaczyć trzeba, że polskie wyobrażenie smoka wiele różni się od azjatyckiego. W polskiej tradycji smoki to okrutne kreatury ziejące ogniem, których aż strach się bać. W chińskiej tradycji natomiast te majestatyczne stworzenia są symbolem potęgi, bogactwa i szczęścia. Idąc za przykładem Chińczyków cieszyć się więc powinniśmy perspektywą dostatku i szczęścia, jaki przyniesie nam "smoczy rok". Smok też z pewnością zaradzi światowemu kryzysowi w finanasach i polepszy stan światowej godopodarki. Warto jednak wiedzieć, że nie każdy smok w chińskim kalendarzu jest taki sam. W ciągu 60-letnego cyklu (na które dzieli się chiński kalendarz) Rok Smoka wypada pięć razy, ale za każdym razem smokowi przypada inny żywioł (drewno, ogień, ziemia, metal lub woda). W 2012 roku światem władać będzie Smok Wodny. Według astrologów, będzie to rok korzystny dla branż związanych z wodą i morzem, ale także dla firm z pogranicza reklamy, mediów i sztuki. Figurka wodnego smoka jako talizmanu, przydać się może tym wszystkim, którzy rozpoczynają nową pracę lub pragną przyspieszyć bieg swojej kariery. Kolory, przynoszące szczęście w Roku Smoka, to czerwień i złoto. Ulubione godziny smoka to 7-9 rano. W tym czasie warto w domu rozpalić kadzidełka, które wpływają kojąco na smocze nozdrza. W chińskiej tradycji smok, obok bawołu i świni, uważany jest za jeden z najlepszych znaków Zodiaku. "Obyś miał syna urodzonego w Roku Smoka!" - mawiają Chińczycy. Ludzie urodzeni w Roku Smoka charakteryzują się dobrym zdrowiem, są energiczni, odważni i szczerzy, ale też łatwo się irytują i są zawzięci. Osoby urodzone pod tym znakiem uważane są najbardziej ekscentryczne sposród wszystkich dwunastu znaków. Mało kto wie, że smok wodny żyje nie tylko w legendach. Można go spotkać nad brzegami rzek w południowych Chinach i w Tajlandii. Po polsku nazywa się agamą błotną (Physignathus cocincinus). To jaszczurka o zielono-oliwkowej barwie ciała i długości ok. 90 cm. Smoki te porozumiewają się między sobą kiwaniem głowy i machaniem przedniem łapy tzw. wavingiem. Wavewuje więc do Was z Pekinu i życzę dosiego smoczego! ;)
Agama błotna (Physignathus cocincinus) by Bolti 22 Zdj. z: dinosoria.com
poniedziałek, 30 maja 2011
Azjatyckie inspiracje - Lato 2011
Mój ostatni wpis
z lutego opowiadał o specjalnym azjatyckim wydaniu magazynu Dazed &
Confused. Nie minęło pół roku i znów z okładki Dazed powiało wiatrem ze
wschodu. Tym razem jednak magazyn nie skupia się na azjatyckich motywach w
modzie, ale o światowej walce o wolność. W czerwcowym numerze nie mogło więc
zabraknąć wywiadu z jednym z najbardziej znanych aktywistów Państwa Środka, artystą
Ai We Wei’em. Warto dodać, że wywiad dla Dazed jest jednym z ostatnich, jakie
Ai Wei Wei udzielił przed zatrzymaniem przez chiński rząd. ![]() Ai Wei Wei na okładce czerwcowego wydania magazynu Dazed & Confused by ? zdj. z: dazed Pomysł na
azjatyckie wydanie podkradł Dazed inny wpływowy magazyn - V. Na okładce letniego
numeru widzimy co prawda nie Ai We Wei’a, ale Lady Gagę w trzech nieudanych wydaniach,
min. japońskiej gejszy. Nie zawiedzie sie jednak ten, który chciałby dowiedzieć
się czegoś więcej o tym, co dzieje się w wielkim świecie Orientu. Jest więc w
środku i Ai Wei Wei i inny znany chiński artysta Liu Bolin, jest Greta Garbo
chińskiego kina - Gong Li i piękna Nancy Kwan, najsłynniesze azjatyckie modelki
i najbardziej kontrowersyjny japoński fotograf Nobuyoshi Araki, a także wywiad
z Davidem Tangiem (m.in. właścielem firmy Shanghai Tang) przeprowadzony przez
Kate Moss. ![]() Azjatyckie wydanie magazunu V z Lady Gagą na okładce by Inez & Vinoodh zdj z: vmagazine Jest co czytać w długie letnie wieczory...
środa, 09 lutego 2011
Azjatyckie inspiracje
Najnowsze
wydanie magazynu Dazed & Confused przenosi nas do Azji. Na okładce ucharakteryzowana
na gejszę aktorka Andrea Riseborough
w
obiektywie Rankina. W środku wywiad z najsłynniejszym japońskim kreatorem
mody Yohji
Yamamoto i coraz popularniejszym projektantem Husseinem Chalayanem. Poza tym dużo o najnowszych
kolekcjach inspirowanych Dalekim Wschodem oraz sesja i wywiad z japońską
modelką/aktorką Kiko Mizuhara, która właśnie zagrała w filmowej adaptacji
książki Haruki Murahamiego „Norwegian Wood”.
![]() Andrea Riseborough na okładce Dazed by Rankin zdj. z: models.com A
jeśli już mowa o wiosennych kolekcjach inspirowanych kulturą Azji, warto
wspomnieć o ostatnim pokazie Givenchy, Houte Couture Wiosna-Lato 2011. Riccardo
Tisci, dyrektor kreatywny Givenchy, do pokazu zatrudnił wyłącznie azjatyckie
modelki. Na zdjęciu poniżej możemy zobaczyć choćby Liu Wen, Du Juan czy Tao
Okamoto. Riccardo tworząc kolekcję inspirował się stylem słynnego japońskiego
tańcerza Butoh, Kazuo Ohno i japońskimi zabawkami-robotami. ![]() Azjatyckie modelki na pokazie Givenchy Haute Couture Wiosna-Lato 2011 by ? zdj. z: red-luxury.com
niedziela, 06 lutego 2011
Wielka Moda w Państwie Środka
Zaledwie dwa tygodnie temu Prada gościła w Pekinie ze swoją najnowszą kolekcją Prêt-à-porter na sezon wiosna/lato 2011. Prada to kolejna po Chanel, Fendi i Diorze luksusowa marka, która zorganizowała pokaz mody w Chinach. Jest to też pierwszy w historii show Prady zorganizowany poza jej ojczyzną. Po pokazie, który odbył się w pekińskim Muzeum Centralnej Akademi Sztuk Pięknych, goście udali się na uroczystą kolację, którą uświetnił występ legendarnej brytyjskiej grupy Pet Shop Boys. Po kolacji wszyscy bawili się przy muzyce najbardziej rozchwytywanych obecnie Dj-ów, Dana Lywooda i Dana Williamsa (D.R.W.) z londyńskiej Jezebel. Pekiński pokaz mody był tylko wstępem do rewelacji następnych tygodni. Pod koniec stycznia Prada ogłosiłą swą decyzję o wejściu na giełdę w Hong Kongu latem tego roku. Przewiduje się, że w ciągu najbliższych pięciu lat Chiny staną się największym na świecie rynkiem dóbr luksusowych. Liczby nie kłamią: zyski Prady w Chinach w pierwszych dziewięciu miesiącach 2010 roku wzrosły o 51 proc. Prada otworzyła swój pierszy butik w Chinach w 1995 roku. Obecnie posiada 15 sklepów i planuje otwarcie kolejnych 30 do końca przyszłego roku oraz założenie studia projektowego w Hong Kongu. Prada będzie pierwszą europejską firmą odzieżową notowaną na azjatcykiej giełdzie. Od ub. roku na giełdzie w Hong Kongu obecna jest już francuska firma kosmetyczna L’Occitane. Szacuje się, że wejście włoskiego giganta na hongokońską giełdę obniży długi firmy o ok. 1 mld euro. Chiński potentat modowy Liu Qiang, właściciel szanghajskiego Foxtown,
przyznał ostatnio, że po cichu skupował akcje domu mody Prada SpA w celu
przejęcia większości jej akcji. Podobno Prada zwietrzyła pismo nosem i
podniosła cenę tym samym zaprzepaszczając chytry plan Chińczyka. The
Economic Observer potwierdza, że Liu Qiang w przeciągu ostatnich dwóch lat
nabył 13 proc. akcji włoskiego domu mody i planował zakupić kolejne 20 proc., by stać się jej
największym akcjonariuszem. Prada zaprzecza jednak, by ktokolwiek z wierzycieli
sprzedawał akcje chińskiej firmie. 94.89 proc. akcji wciąż należeć ma do
rodziny Miucci Prady i jej męża, a pozostałe 5.11 proc. do banku Intesa
Sanpaulo. Inne źródła potwierdzają, że Liu Qiang kupował akcje w imieniu włoskich
firm konsultingowych, które zakupił wcześniej za kwotę 20 mln euro. Planował
zainwestować kolejne 450 mln euro w nabycie akcji Prady od wierzycieli, ale gdy
cena wzrosła do 700 mln euro postanowił ujawnić nieuczciwe praktyki włoskiej firmy i odsprzedać swoje akcje. Prada nie potwierdza tych doniesień... Nie tylko Prada zaprząta czas i uwagę chińskim fashionistom. W przeciągu ostatnich
kilku miesięcy Phillip Lim zorganizował na Wielkim Murze pokaz kolekcji sukienek
inspirowanych chińskimi qipao, a Tod’s i Tiffany urządzili wielkie imprezy w Pekinie na cześć chińskich klientów. Kilka dni temu słynna amerykańska projektantka mody Diane Von Furstenberg zapowiedziała
otwarcie w chińskiej stolicy wystawy zdjęć przedstawiających przebieg jej kariery, a Anna Wintour, która właśnie wróciła z podróży do Państwa Środka, planuje ściągnąć do Chin Vogue Fashion Fund.
Miuccia Prada w Pekinie by ? zdj. z: bloglovin.com
wtorek, 30 listopada 2010
Azjatycka delegacja w "Vogue US"
Bilblia mody, czyli amerkańskie wydanie magazynu „Vogue”, w grudniowym numerze poświęciła aż kilka stron azjatyckim modelkom. To zadziwiające, że dopiero teraz Anna Wintour zdecydowała się ogłosić światu, że azjatyckie piękności nie tylko zdobywają paryskie i nowojorskie wybiegi mody, ale także zmieniają zachodnie podtrzeganie piękna. Nie wiem, czy skłoniło ją do tego obsadzenie Liu Wen w roli globalnego ambasadora marki Estee Lauder, czy też rankingi sprzedaży luksusowych marek w Azji, faktem jest, że jest to news dużo spóżniony. Od kilku dobrych lat co bardziej wnikliwi obserwatorzy globalnych trendów w modzie informują, że wielkie domy mody i koncerny kosmetyczne, czerpiące ogromne zyski z rynków Azji (głównie z Chin, Japonii i Korei Płd.), coraz bardziej skłonne są zatrudniać w kampaniach reklamowych swoich produktów modelki, z którymi utożsamiać się mają skośnookie kilentki. W 2008 roku w „Wysokich Obcasach” pisałam o Du Juan, która jako pierwsza Azjatka pojawiła się w reklamach Louis Vuittton, którego conajmniej jedną torebkę posiada w swych garderobach aż 92% Japonek! Na zdjęciu autorstwa Stevena Meisela, w kreacjach wybranych przez legendarną Grace Coddington podziwiać możemy osiem azjatyckich top-modelek. Chiny reprezentuje oczywiście duet Wen-Juan plus nowe twarze: Bonnie Chen i Lily Zhi, Japonię – jedyna w swoim rodzaju i niepowtarzalna (nawet jak na Azjatkę) Tao Okamoto, a Koreę (ostatnimi czasy „wylęgarnię” modowych talentów) Lee Hyun Yi, Hyoni Kang i So Young Kang. Ciekawe kiedy doczekamy się prawdziwego przełomu – patrzącej na nas z okładki amerykańskiego „Vogue’a” wschodniej piękności z migdałowymi oczami... |